Jechałam taksówką przez około 20 minut. Kierowca zerkał na mnie czasami ale nie mówił nic. To było bez sensu. Nigdy nie musiałam jechać do kogoś. Szczerze mówiąc bałam się bo w środku mógł być każdy. Chciałam to mieć po prostu za sobą.
Taksówkarz zaparkował pod wielkim wieżowcem, który wyglądał na drogi i ekskluzywny. Podziękowałam kierowcy i udałam się w stronę ogromnego wejścia. Automatyczne drzwi otworzyły się a ja nie mogłam uwierzyć w to co widzę. Marmur, przepych, wielkie lobby, mnóstwo ludzi ale mimo to spokój. Podeszłam do recepcji i pokazałam blondynce kartkę z numerem pokoju a ona będąc poinformowaną o wszystkim nie pytała o nic.
Pokój 269, cóż za ironia.
Udałam się na 5 piętro. Winda była cała w lustrach. Wyglądałam dość przyzwoicie. Poprawiałam ostatni raz włosy gdy usłyszałam charakterystyczny dźwięk mówiący, że dotarłam na miejsce.
Wyszłam z windy i wzrokiem odnalazłam odpowiednie drzwi. Ruszyłam w ich stronę przełykając wraz ze śliną brak pewności siebie i strach.
Drobną dłonią zapukałam w drewniane drzwi. Po chwili drzwi się otworzyły a ja zaniemówiłam.
Przedemną stał chłopak mający nie więcej niż 23 lata z burzą loków w totalnym nieładzie ale pasowało to do niego. Miał zielone oczy i malinowe, pełne usta. Ubrany był w garnitur, który idealnie na nim leżał.
Chłopak zaóważył, że sie mu przyglądam i obdarował mnie delikatnym uśmiechem podczas, którego na jego policzku zarysował się dołeczek.
- Witam - powiedział głębokim i miękkim głosem co było cholernie seksowne.
Skinęłam głową i zostałam przez niego przepuszczona w progu.
Szłam przed moim klientem przez spory apartament. Był bardzo elegancki i nowoczesny.
- Masz może ochotę na lapkę wina? - z zamyślenia wyrwał mnie męski głos.
-Ja... Um... Poprosze - usiadłam na wysokim stołku przy wysepce kuchennej. Obserwowałam jak chłopak nalewa wina w dwa spore kieliszki. Zawiesiłam na nim wzrok przez dłuższą chwilę.
-Przestań - powiedział nie patrząc na mnie.
Poczułam krew spływającą w moje policzki.
-Jak masz na imie? - zapytał podając mi napój.
-Jestem Alex a ty? - wzięłam łyka wina a przyjemny smak rozlał się w moim wnętrzu.
Spojrzał na mnie i po chwili zastanowienia powiedział.
-Harry.
poniedziałek, 23 marca 2015
sobota, 10 stycznia 2015
Usiadłam na fotelu w mojej garderobie. Byłam zmęczona tą pracą. Dzisiaj była moja kolej na taniec. Wstałam z krzesła i podeszłam do wieszaka ze skąpą bielizną. Zawsze gdy patrzyłam na to w mojej głowie pojawiały się myśli, że gdyby nie matka nie musiała bym przez to przechodzić. Pojedyncza łza spłynęła mi po policzku. Szybko wytarłam ją wierzchem dłoni. To nie był czas na rozklejanie się.
Przejechałam wzrokiem po ubraniach. Wybrałam czarny strój zakrywający dość sporo mojego ciała. Wiedziałam, że to się nie spodoba Markowi. Już nie raz pobił mnie za to, że nie założyłam tego co on mi kazał. Nienawidziłam tej roboty i siebie.
Ubrałam się i założyłam wysokie szpilki. Usiadłam z powrotem na fotelu przed ogromnym lustrem. Zobaczyłam niebieskooką blondynkę z worami pod oczami i opuchniętymi wargami.
Nałożyłam dużą ilość makijażu aby zakryć swoje mankamenty. Już miałam wychodzić z pomieszczenia gdy do środka wparował Mark.
-Masz zlecenie skarbie - powiedział bawiąc się moimi kosmetkami
-Okey, gdzie jest? - zapytałam ze zniechęceniem.
-Oo nie skarbie on jest w domu. Mamy cię do niego dostarczyć - powiedział z chytrym uśmiechem na twarzy.
- Po pierwsze nie nazywaj mnie "skarbie" a po drugie w naszej umowie nic nie było o tego typu sytuacjach! - krzyknęłam mu prosto w twarz.
Chwycił moje ramie z całej siły. Wiedziałam, że zostaną po tym siniaki i to spore.
-Zamknij sie skarbie i do roboty. Taksówka bedzie za 10 minut - wysyczał w moją stronę.
Przejechałam wzrokiem po ubraniach. Wybrałam czarny strój zakrywający dość sporo mojego ciała. Wiedziałam, że to się nie spodoba Markowi. Już nie raz pobił mnie za to, że nie założyłam tego co on mi kazał. Nienawidziłam tej roboty i siebie.
Ubrałam się i założyłam wysokie szpilki. Usiadłam z powrotem na fotelu przed ogromnym lustrem. Zobaczyłam niebieskooką blondynkę z worami pod oczami i opuchniętymi wargami.
Nałożyłam dużą ilość makijażu aby zakryć swoje mankamenty. Już miałam wychodzić z pomieszczenia gdy do środka wparował Mark.
-Masz zlecenie skarbie - powiedział bawiąc się moimi kosmetkami
-Okey, gdzie jest? - zapytałam ze zniechęceniem.
-Oo nie skarbie on jest w domu. Mamy cię do niego dostarczyć - powiedział z chytrym uśmiechem na twarzy.
- Po pierwsze nie nazywaj mnie "skarbie" a po drugie w naszej umowie nic nie było o tego typu sytuacjach! - krzyknęłam mu prosto w twarz.
Chwycił moje ramie z całej siły. Wiedziałam, że zostaną po tym siniaki i to spore.
-Zamknij sie skarbie i do roboty. Taksówka bedzie za 10 minut - wysyczał w moją stronę.
czwartek, 8 stycznia 2015
Prolog
Praca.
Każdy ma inną.
Ale czy biznesmen i prostytutka to dobre połączenie?
Czy kobieta na jedną noc stanie się czymś więcej?
Harry nigdy nie spodziewał się, że zwykła przygoda okaże się nowym rozdziałem w jego życiu.
Ona z problemami. Obojętna na uczucia a szczególnie miłość.
Ich opowieść będzie inna niż wszystkie...
Każdy ma inną.
Ale czy biznesmen i prostytutka to dobre połączenie?
Czy kobieta na jedną noc stanie się czymś więcej?
Harry nigdy nie spodziewał się, że zwykła przygoda okaże się nowym rozdziałem w jego życiu.
Ona z problemami. Obojętna na uczucia a szczególnie miłość.
Ich opowieść będzie inna niż wszystkie...
Subskrybuj:
Posty (Atom)