poniedziałek, 23 marca 2015

Jechałam taksówką przez około 20 minut. Kierowca zerkał na mnie czasami ale nie mówił nic. To było bez sensu. Nigdy nie musiałam jechać do kogoś. Szczerze mówiąc bałam się bo w środku mógł być każdy. Chciałam to mieć po prostu za sobą.
Taksówkarz zaparkował pod wielkim wieżowcem, który wyglądał na drogi i ekskluzywny. Podziękowałam kierowcy i udałam się w stronę ogromnego wejścia. Automatyczne drzwi otworzyły się a ja nie mogłam uwierzyć w to co widzę. Marmur, przepych, wielkie lobby, mnóstwo ludzi ale mimo to spokój. Podeszłam do recepcji i pokazałam blondynce kartkę z numerem pokoju a ona będąc poinformowaną o wszystkim nie pytała o nic.
Pokój 269, cóż za ironia.
Udałam się na 5 piętro. Winda była cała w lustrach. Wyglądałam dość przyzwoicie. Poprawiałam ostatni raz włosy gdy usłyszałam charakterystyczny dźwięk mówiący, że dotarłam na miejsce.
Wyszłam z windy i wzrokiem odnalazłam odpowiednie drzwi. Ruszyłam w ich stronę przełykając wraz ze śliną brak pewności siebie i strach.
Drobną dłonią zapukałam w drewniane drzwi. Po chwili drzwi się otworzyły a ja zaniemówiłam.
Przedemną stał chłopak mający nie więcej niż 23 lata z burzą loków w totalnym nieładzie ale pasowało to do niego. Miał zielone oczy i malinowe, pełne usta. Ubrany był w garnitur, który idealnie na nim leżał.
Chłopak zaóważył, że sie mu przyglądam i obdarował mnie delikatnym uśmiechem podczas, którego na jego policzku zarysował się dołeczek.
- Witam - powiedział głębokim i miękkim głosem co było cholernie seksowne.
Skinęłam głową i zostałam przez niego przepuszczona w progu.
Szłam przed moim klientem przez spory apartament. Był bardzo elegancki i nowoczesny.
- Masz może ochotę na lapkę wina? - z zamyślenia wyrwał mnie męski głos.
-Ja... Um... Poprosze - usiadłam na wysokim stołku przy wysepce kuchennej. Obserwowałam jak chłopak nalewa wina w dwa spore kieliszki. Zawiesiłam na nim wzrok przez dłuższą chwilę.
-Przestań - powiedział nie patrząc na mnie.
Poczułam krew spływającą w moje policzki.
-Jak masz na imie? - zapytał podając mi napój.
-Jestem Alex a ty? - wzięłam łyka wina a przyjemny smak rozlał się w moim wnętrzu.
Spojrzał na mnie i po chwili zastanowienia powiedział.
-Harry.